Co roku kolejny klub piłkarski trafia w ręce miliardera, funduszu albo całego państwa. Zaskakujące jest to, że futbol wcale nie jest pewnym biznesem – wiele drużyn przynosi straty. Dlaczego więc najbogatsi ludzie świata wydają na nie fortuny? Powodów jest kilka i rzadko chodzi wyłącznie o pieniądze. Sprawdźmy, dlaczego miliarderzy kupują kluby piłkarskie i co tak naprawdę chcą przez to osiągnąć. Odpowiedź mówi wiele o tym, jak zmienił się nowoczesny futbol.
Zainteresowanie takimi transakcjami jest ogromne, bo piłka nożna online przyciąga dziś miliardy widzów. Kibice sprawdzają, jakie są mecze dzisiaj, włączają sport w telewizji, analizują typy na piłkę nożną i zakłady sportowe, a w wolnej chwili sięgają po gry online. Wielu z nich, by być bliżej wydarzeń, wybiera pari match w telefonie. To właśnie ta gigantyczna publiczność zamienia kluby w łakomy kąsek dla najbogatszych.
Kto dziś kupuje kluby
Właściciele klubów dzielą się dziś na trzy główne grupy. Pierwsza to fundusze i całe państwa, zwłaszcza z Bliskiego Wschodu, dysponujące niemal nieograniczonym kapitałem. Druga to amerykańscy inwestorzy i fundusze, które traktują drużynę jak każde inne aktywo do pomnażania. Trzecia to zamożni kibice, marzący o tym, by mieć realny wpływ na ukochany klub. Każda z tych grup kieruje się jednak nieco innym powodem. Coraz częściej to właśnie amerykański kapitał i fundusze z Zatoki Perskiej nadają ton na rynku, wypierając klasycznych, lokalnych właścicieli. Dla nich futbol to po prostu kolejna klasa aktywów, obok nieruchomości czy akcji.
Cztery główne powody
Motywacje właścicieli sprowadzają się zwykle do czterech:
- Inwestycja: wartość klubów rośnie od lat, więc kupno to zakład, że za jakiś czas będą warte znacznie więcej.
- Wpływy i wizerunek: dla państw i funduszy klub to narzędzie miękkiej siły – sposób na poprawę reputacji i globalną rozpoznawalność.
- Prestiż: elitarny klub to najbardziej efektowne trofeum w kolekcji miliardera i symbol statusu widoczny na całym świecie.
- Pasja: część właścicieli po prostu kupuje drużynę, której kibicowała od dziecka, by mieć wpływ na jej losy.
W praktyce te powody rzadko występują osobno – zwykle się przeplatają, a jeden właściciel łączy w sobie inwestora, stratega i kibica naraz.
Przykład Motywacje bywają skrajnie różne. Saudyjski fundusz PIF kupił Newcastle, a Katar – Paris Saint-Germain, zamieniając średnie kluby w potęgi i budując przy okazji wizerunek swoich państw. Amerykańscy inwestorzy, jak właściciele Liverpoolu, traktują klub przede wszystkim jak rosnące na wartości aktywo. Z kolei biznesmen Tony Bloom kupił Brighton po prostu dlatego, że od lat mu kibicował. Trudno o lepszy dowód, że jednym chodzi o politykę, drugim o zysk, a jeszcze innym po prostu o serce.
Ważne Wbrew pozorom kluby rzadko przynoszą klasyczny zysk. Wiele z nich działa pod kreską, wydając na pensje i transfery więcej, niż zarabia. Prawdziwa nagroda to zwykle co innego: wzrost wartości klubu z czasem, wpływy, prestiż lub czysta satysfakcja kibica. Dlatego zakup drużyny bywa raczej długoterminowym zakładem i luksusem niż sposobem na szybki zarobek. Choć zdarzają się i wyjątki, gdy sprzedaż klubu po latach przynosi ogromny zysk.
Podsumowanie
Jak widać, na pytanie, dlaczego miliarderzy kupują kluby piłkarskie, nie ma jednej odpowiedzi. Dla jednych to inwestycja, która ma z czasem zyskać na wartości, dla innych narzędzie wpływów i budowania wizerunku, a dla części po prostu prestiż lub spełnienie kibicowskiego marzenia. Najczęściej te powody się przeplatają. Jedno jest pewne: we współczesnym futbolu klub to znacznie więcej niż drużyna – to globalne aktywo, o które najbogatsi biją się coraz zacieklej. A skoro wartość klubów wciąż rośnie, ta rywalizacja szybko się nie skończy.